On

Zośka Papużanka
On
  • Znak literanova
    Kraków, 2016
    ISBN: 978-83-240-3610-3
    288 stron
    124x195

Zośka Papużanka zadebiutowała w 2012 roku powieścią Szopka, świetnie przyjętą zarówno przez krytykę literacką, jak i czytelników, w której zawarła tragikomiczną, wyrafinowaną literacko opowieść o dysfunkcjonalnej rodzinie i psychicznych galerach, jakie fundują sobie jej członkowie. W nowej powieści zatytułowanej On krakowska autorka w dużym stopniu rozwija schemat prozy stworzony w pierwszej książce. Znowu pisze o problemach w rodzinie, skupia uwagę na bohaterze „wiadomojakim”, czyli przegranym, po raz kolejny tworzy skomplikowaną narrację ze zmiennymi punktami widzenia i stylem, w którym tragizm miesza się z cierpkim humorem. Tyle tylko że w On inaczej rozstawia akcenty niż w Szopce, opowiadając historię bardziej kameralną. O ile Szopkę określić by można jako „rozsypaną” sagę rodzinną, o tyle powieść On – jako fragmentaryczną psychodramę na temat relacji między matką a synem.

Główną oś fabuły w nowej powieści Papużanki stanowi historia trudnej relacji między Śpikiem a jego matką. Śpik, tytułowy On, urodził się jako dziecko zdrowe fizycznie, ale z wyraźnymi deficytami psychicznymi i intelektualnymi. Późno zaczął mówić, zresztą potem także nie odzywał się zbyt często, uczył się z trudem, a właściwie prawie w ogóle nie przyswajał wiedzy, w szkole stał się popychadłem i kozłem ofiarnym. Jedyne co interesowało go stale i trwale to komunikacja miejska w ogóle, a tramwajowa w szczególności: wiedział na jej temat wszystko, a rozkład jazdy znał na wyrywki. Matka Śpika szybko zdała sobie sprawę, że jej pierworodny syn jest odmienny od innych dzieci i że nie spełni tradycyjnych oczekiwań ani jej, ani innych ludzi; że nigdy nie będzie miłym, ładnym i mądrym dzieckiem. Mimo to kochała Śpika, próbowała jak mogła zrozumieć go i pomóc w życiu. Jednak jej miłość podszyta była rezygnacją. Im mniej spodziewała się po synu, im bardziej utwierdzała się w przekonaniu, że nie poradzi sobie bez jej opieki, tym bardziej uzależniała go od siebie. Ale również uzależniała siebie od niego. Matkę i Śpika połączyła toksyczna więź, której żadne z nich nie było w stanie zerwać. Matka spacyfikowała próbę usamodzielnienia się syna, który znalazł pracę jako motorniczy tramwaju, Śpik poddał się jej woli. Trwali ze sobą w emocjonalnym klinczu, coraz bardziej pogrążając w dziwactwach ocierających się o szaleństwo,  bohaterowie przegrani.

Papużanka nie mówi, co dokładnie dolega Śpikowi. Prawdopodobnie miał niski iloraz inteligencji, w pewnym stopniu wykazywał objawy zespołu Aspergera czy zespołu Downa. Jak sądzę, jest to celowy zabieg autorki. Papużanka mocno osadziła głównego bohatera przede wszystkim w realiach szkoły końca PRL-u, nasycając tekst powieści wieloma anegdotami z tego okresu. Przy tym pisarka dążyła do ujęć typowych – typowa jest robotnicza rodzina, do której należy Śpik, z ojcem-hutnikiem ciągle nieobecnym (ciałem lub duchem), typowa szkoła-moloch, w której nierozróżnialną masą uczniów w granatowych „chałatach” rządzą nieodróżnialne dyrektorki. Narratorka, koleżanka z klasy Śpika, tak postrzega siebie i swoich rówieśników: „Byliśmy wszystkimi, nieistotne, wierzący czy niewierzący, należy do wszystkich, element w zbiorze i cechy wspólne zbioru”. Jedynie Śpik nie mieścił się w żadnym zbiorze i przez to stał się figurą Obcego, zarazem konkretną, jak i emblematyczną, kimś właściwie nie do pojęcia i nie do zaakceptowania zarówno dla najbliższych, jak i ludzi, którzy mieli z nim ledwie incydentalną styczność. Śpik był nieodmiennie tym, który stoi z boku, którego lepiej nie zauważać, aby nie zatknąć się z odmiennością wymykającą się zrozumieniu. Również matka w gruncie rzeczy nie dostrzegała syna, a jedynie dręczącą projekcję własnych lęków i frustracji.

Jak już wspomniałem, Papużanka w powieści On sporo miejsca poświęciła ukazywaniu życia codziennego schyłkowego PRL-u, przedstawiając specyfikę lat 80. ubiegłego wieku z dystansu, podkreślanego przez ironię oraz humor, i celnie punktując absurdy tamtych czasów. Choć w gruncie rzeczy krakowska pisarka pisze na ten temat tak samo i to samo, jak prozaicy z tzw. roczników 70., na przykład Mariusz Sieniewicz czy Michał Witkowski u początków swojego pisarstwa. Jednak wartość nowej prozy Papużanki nie tkwi w warstwie obyczajowej powieści On, lecz w sferze psychologicznej. W ostatnich dziesięcioleciach wielu polskich pisarzy mierzyło się z tematem dysfunkcjonalnych rodzin, jednak chyba żaden z nich nie odważył się pójść tak daleko w opisie bolesnych miejsc w systemach relacji między najbliższymi sobie ludźmi, nie pozwolił sobie na tak gruntowną wiwisekcję psychologicznych skrzywień i powikłań bohaterów jak autorka Szopki. A już na pewno nikt nie zrobił tego przy użyciu tak finezyjnego stylu jak Papużanka.

 

Robert Ostaszewski