LBF: relacja z pierwszego dnia targów

15.03.2017
#
  • oficjalne otwarcie LBF / fot. Elżbieta Piekacz

Dyskusjami o polskiej literaturze kryminalnej, książkach ilustrowanych i trudach pracy tłumacza zainaugurowano we wtorek pierwszy dzień The London Book Fair, najważniejszych wiosennych targów książki na świecie. O swojej twórczości opowiadali m.in. Olga Tokarczuk, Zygmunt Miłoszewski oraz Aleksandra i Daniel Mizielińscy.

W uroczystym rozpoczęciu targów wzięła udział wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Magdalena Gawin, która podkreślała, że „jeśli polska kultura będzie tutaj, w Wielkiej Brytanii, to będzie wszędzie. Język angielski jest językiem międzynarodowym, używanym na całym świecie i ważne jest, abyśmy zaznaczyli w nim naszą kulturę mocniej”.

Z kolei dyrektor The London Book Fair Jacks Thomas stwierdziła, że polska literatura – która w tym roku jest w centrum programu literackiego targów – "ma naprawdę wszystko: reportaż, fikcję, książki dla dzieci, i teraz tylko musimy sprawić, aby było to dostępne dla całego świata".

„Macie świetnych pisarzy kryminałów, ale też długą tradycję reportażu. Wielka Brytania zakochała się w waszych książkach z mapami, małżeństwa Mizielińskich, które są dostępne w prawie każdej księgarni. Znam też Sapkowskiego i jego serię o Wiedźminie – nie tylko dlatego, że była nominowana do naszej nagrody za najlepszą konwersję z książki na grę komputerową" – wyliczała szefowa targów.

Dyrektor Instytutu Książki Dariusz Jaworski powiedział, że chce, aby „targi w Londynie były swoistym otwarciem okna, może drzwi na polską kulturę". „Chciałbym, żeby liczba tłumaczonych książek rosła i przekroczyła magiczną dziesiątkę rocznie – choć główną miarą jest oczywiście ich jakość" – dodał.

W trakcie porannej sesji o współczesnej polskiej poezji, Jacek Dehnel, Marzanna Bogumiła Kielar i Moniza Alvi, finalistka prestiżowej brytyjskiej nagrody T.S. Eliota, dyskutowali o formie i języku, jakich używają poeci jako form ekspresji. W drugiej przedpołudniowej debacie Zygmunt Miłoszewski i Olga Tokarczuk rozmawiali z Amandą Jennings o tym, czy jest szansa na rozpowszechnienie mody na polskie kryminały, a także dlaczego nie postrzegają siebie jako autorów kryminałów, chociaż piszą powieści tego gatunku.

„To są inne targi niż te, do których jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce. To nie jest kiermasz dla czytelników, tu się załatwia sprawy – wydawcy spotykają się z wydawcami, a autorzy przyjeżdżają na targ niewolników, żeby ich sobą zainteresować" – ironizował Miłoszewski.

„Ja jestem w komfortowej sytuacji, bo nie szukam wydawcy, a po prostu przyjechałem tutaj promować polską kulturę, którą się chlubię. Uważam, że jest fajna, warta popularyzacji (…) mamy mnóstwo fantastycznych autorów, którzy piszą o Polsce, Europie i robią to naprawdę mądrze" – dodał.

W popołudniowej sesji Aleksandra i Daniel Mizielińscy oraz Marta Ignerska rozmawiali o tym, czy ilustracje mogą przekraczać granice, czy są jedynie rozumiane i przyjmowane tylko w kraju, w którym powstały. Sukces Map Mizielińskich – które sprzedały się w 32 krajach na świecie w ponad trzech milionach egzemplarzy – oraz międzynarodowe nagrody, którymi obsypywana jest Ignerska wskazują, że polscy ilustratorzy znaleźli sposób na to, aby ich prace były uniwersalne i dobrze odbierane także poza Polską.

Z kolei Ewa Winnicka – autorka Londyńczyków i Angoli – przetestowała umiejętności tłumaczy Marty Dziurosz i Seana Bye'a w translatorskim slamie, czyli przeniesionym z pojedynku raperów sposobie porównywania umiejętności tłumaczy pod presją czasu, kiedy muszą tłumaczyć tekst „na żywo".

„Polscy emigranci nie wyróżniają się w tłumie, jeśli nie mają wąsów, ale Wielka Brytania jest dla nich naprawdę egzotycznym krajem”– tłumaczyła Winnicka, która w trakcie targów rozmawiała z potencjalnymi wydawcami jej książek na język angielski.

„Moja książka staje się teraz bardziej aktualna niż wtedy, kiedy ją napisałam, bo ta grupa Polaków, optymistycznie biorąc 800 tys., a pesymistycznie milion plus, jest wrażliwym graczem w polityce po referendum ws. wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej" – tłumaczyła zainteresowanie swoją twórczością i chęć poznania Polaków przez Brytyjczyków.

W ostatniej dyskusji poniedziałkowej Zygmunt Miłoszewski rozmawiał ze swoją tłumaczką Antonią Lloyd-Jones o roli tłumacza w procesie powstania książki: o tym, jak wiele od niego zależy, ale też jak wiele pytań musi zadać w trakcie tego procesu.

W ciągu całego dnia zgłodniałych miłośników książek karmił polski food truck, który stanął przed halą Olympia, a w którym dania serwował Aleksander Baron, szef kuchni warszawskiej restauracji Solec 44.

Odwiedzający targi mogli spróbować m.in. ogórków kiszonych, śledzia w oleju lnianym, polskiego kimchi, ozorów wołowych z chrzanem oraz zakwasu na barszcz z dzikiej fermentacji. Książka kucharska, którą Baron napisał wraz z Pawłem Suwałą, znalazła się wśród ośmiu najlepszych na świecie w kategorii Chef/Innovate, w ramach najważniejszej światowej nagrody Gourmand World Cookbook Awards. Rozstrzygnięcie konkursu odbędzie się w maju w Chinach.

W środę swoją twórczość zaprezentują m.in. reportażysta Artur Domosławski, filozof Dariusz Karłowicz, historyk prof. Andrzej Nowak i pisarz Jacek Dukaj.

Jakub Krupa

Fotorelację z wydarzeń można zobaczyć tutaj.