Pogrom w przyszły wtorek

Marcin Wroński
Pogrom w przyszły wtorek
  • Grupa Wydawnicza Foksal/ W.A.B.
    Warszawa 2013
    320 stron
    125x195
    ISBN: 978-83-7747-740-3

Pogrom w przyszły wtorek Marcina Wrońskiego jest piątą powieścią kryminalną o przygodach komisarza Zygi Maciejewskiego, eks-boksera i niezwykle skutecznego policjanta. I bez wątpienia najlepszą z dotychczas wydanych w serii (planowanej na dziesięć tomów). Nic więc dziwnego, że cieszy się popularnością czytelników i uznaniem znawców prozy kryminalnej. Dość powiedzieć, że w roku 2014 Wroński za tę powieść otrzymał wszystkie możliwe nagrody dla polskich powieści kryminalnych.

Od poprzednich części cyklu Pogrom w przyszły wtorek odróżnia się tym, że akcja powieści w całości rozgrywa się po II wojnie światowej. Wroński, który dowiódł w poprzednich częściach serii, że jest zmyślnym i ciekawym portrecistą okresu międzywojennego, równie dobrze poradził sobie z realiami powojennymi. Co więcej, opis Lublina z września 1945 roku jest zdecydowanie najmocniejszą stroną tego kryminału. Władze bez pardonu traktujące rzeczywistych bądź wydumanych przeciwników, niedobitki partyzantów, zagubionych i zdesperowanych ludzi z bronią w ręku, bezwzględne bandy zbirów, szmalcownicy, próbujący zagubić się w przewalających się przez miasto tłumach, wojenni rozbitkowie i zwyczajni ludzie, chcący odnaleźć się w nowej rzeczywistości, której reguły są wciąż nieokreślone i płynne…

W poprzedniej części cyklu, Skrzydlatej trumnie, okazało się, że Maciejewski trafił do ubeckiej tiurmy, oskarżony o kolaborację z hitlerowcami, co poniekąd było prawdą, bo Zyga podczas okupacji zmuszony został do pracy w policji kryminalnej KRIPO. Teraz jego prześladowca, mroczny major Grabarz z UB, wypuszcza byłego komisarza na wolność. Oczywiście, ma w tym swój interes i stawia twarde warunki. Wszystko wskazuje na to, że w Lublinie dojdzie do pogromu Żydów, co ubekowi nie jest na rękę, poza tym w okolicy grasuje duet nieuchwytnych, brutalnych zabójców. Tylko Maciejewski, człowiek spoza wszelkich nowych układów, może odkryć prawdę i powstrzymać rozlew krwi. A przy okazji uratować kumpla z dawnych lat i odzyskać żonę…która już dawno spisała go na straty. W chaosie Lublina roku 1945 Maciejewski, który mocno obrywa z każdej strony, podnosi się po każdym ciosie niczym wańka-wstańka. I wciąż próbuje trzymać się własnych zasad. Oczywiście, w miarę możliwości. Niewielkich.

Powieść Wrońskiego jest przede wszystkim świetnie skonstruowanym kryminałem z precyzyjnie rozpisaną intrygą, która trzyma czytelnika w napięciu do ostatniej strony, oraz bardzo ciekawym, by tak rzec – pełnokrwistym głównym bohaterem (Maciejewski obok Eberharda Mocka stworzonego przez Marka Krajewskiego jest jedną z najciekawszych postaci współczesnej polskiej prozy kryminalnej). Ale to nie tylko zwykły kryminał. Wroński udowadnia, że w prozie gatunkowej można pisać o problemach ważnych i poważnych, dotykać bolesnych miejsc naszej historii, ukazywać je bez uproszczeń, do tego z nieoczywistych perspektyw. Mało który z autorów kryminałów retro łączy lekturową rozrywkę z poważnym namysłem. Lubelski pisarz to potrafi. I między innymi dlatego jest autorem znakomitych kryminałów.

Robert Ostaszewski