Literatura

2023
Julia Fiedorczuk

Pod słońcem

Są takie powieści, które mają uniwersalny wydźwięk. Do nich zaliczam Pod słońcem Julii Fiedorczuk. Już podczas pierwszego zetknięcia z tekstem, tuż po wydaniu, wiedziałam, że będę do niego powracać. Tytuł stał się lekturą naszego wrześniowego spotkania Dyskusyjnego Klubu Książki. Uważam, że nic nie stracił, a wręcz zyskał na aktualności.

W historiach bohaterów zapełniających strony opowieści przeglądamy się jak w lustrze. Nie znikły granice, uchodźstwo, wojna. A Wielka Historia naznacza los prostego człowieka. Szczególnie tych, którym przyszło żyć w rejonach przygranicznych – w wioskach i przysiółkach.  W wielokulturowych społecznościach, gdzie obok siebie żyli Polacy, Rusini, Żydzi. Podlasie - wspaniała historyczna i geograficzna kraina wzdłuż granicy z Białorusią wraz z monumentalną przyrodą i jej odwiecznymi prawami jest w centrum wydarzeń. 
  
To opowieść o namiętnościach, dramatach, marzeniach i poplątanych ludzkich losach. Życie mieszkańców małych Upir wyznaczają następujące po sobie pory roku i codzienny trud o przetrwanie. Niektórzy wymykają się prozie życia i marzą o lepszej przyszłości. „Nosili w sobie drogę”. Dla nich każdy dzień jest odkrywaniem egzystencjalnym. Stawiają pytania o sens istnienia - nasze tu i teraz. Skąd i dokąd idziemy? Michał – Misza – „chłopak zza rzeczki, z ruskiej wsi” wierzył, że można zmienić świat i robić wszystko by był lepszy. Pomostem między ludźmi stałby się „język nadziei” – esperanto, który nie dzieli, ale łączy. Piotr niesiony hasłami rewolucyjnymi o lepszym jutrze dociera na Ural, gdzie doświadcza głodu, samotności, morderczej pracy. Powraca rozczarowany, ale „znalazło go słowo”, to pierwotne o boskiej proweniencji. Inni uciekają przed słońcem, które nie pozwala się skryć w świat wyobraźni i żyją gdzieś na pograniczu snu i jawy. Kolorowe ptaki Saszka i Marianna muszą zderzyć się z niezrozumieniem i wykluczeniem, i wielką samotnością. Jurek Buła „już dawno temu zauważył, że to co naprawdę złe, nie przeszkadza tak bardzo, jak to co niezrozumiałe”.  
  
 Jaki jest ratunek w tym świecie pod słońcem? Może sposobem na zatrzymanie czasu jest tworzenie. W domu, w polu, w języku, w słowie. Trwać i nie poddawać się. Godzić się z tym, co przynosi nam los. Moc i siłę czerpać z otaczającej natury, która ma w sobie zgodę na wszystko w swej niezmienności i powtarzalności. To działanie Wielkiego Młynka - pierwotnego i kosmicznego. „Słońce wschodzi i słońce zachodzi, a człowiek wiecznie dokądś zmierza”. By w końcu wrócić w to samo miejsce, bo „ludzki los, to każdy rodzaj tracenia”: życia, nadziei, marzeń.

To druga pozycja Julii Fiedorczuk, która gości w naszym klubie. Pierwszą była powieść „Nieważkość”, za którą była nominowana do Literackiej Nagrody „Nike” w 2016 roku. Julia Fiedorczuk jest również poetką, laureatką Nagrody im. Wisławy Szymborskiej, co wyczuwamy chłonąc kolejne frazy powieści. Rytm prozy, magia słów, snująca opowieść - wciąga i pochłania. I daje do myślenia, jak to ostatnie zdanie: „Żeby tylko wojny nie było”.

Recenzja październik 2023 –dorośli

Małgorzata Chrzelest

DKK w Sandomierzu, woj. świętokrzyskie