Locus Solus

11.07.2017 Raymond Roussel
#
  • PIW
    Warszawa, lipiec 2017
    przekład: Anna Wolicka
    posłowie: Andrzej Sosnowski
    336 stron
    oprawa: miękka

„Prezydent Republiki Snów” (jak mawiał o Raymondzie Rousselu Jean Cocteau), „geniusz w stanie czystym” i „Proust snów” (jak nazwał go Louis Aragon) zaprasza na spacer po ogrodzie wynalazków. Tytułowe Locus Solus to rezydencja szalonego uczonego, gdzie mistrz i jego uczniowie poświęcają życie na ołtarzu nauki. Posiadłość otacza rozległy park, w których zwiedzający mogą oglądać przedziwne wynalazki, z których najosobliwszym jest pawilon wskrzeszania zmarłych. Bohater, obłąkany wynalazca Canterel, to zlepek kilku fikcyjnych i rzeczywistych uczonych. Jednym z rzeczywistych był Camille Flammarion – popularny, a zarazem mityczny astronom; fikcyjni to bohaterowie Jules’a Verne’a: doktor Moreau i kapitan Nemo.

Raymond Roussel (1877–1933) – francuski prozaik, poeta, dramaturg, muzyk i teoretyk szachów. Literaturze poświęcił życie i majątek. Swe credo: „wyobraźnia jest wszystkim” rozpisał na poematy, sztuki, powieści. Za życia był znany jedynie surrealistom, choć wciąż poszukiwał blasku sławy. Zarówno sztuki Roussela, jak powieści i poematy dopiero po jego śmierci nabrały życia, może najbardziej poprzez wpływ, jaki wywarły na twórców tej klasy co Jean Cocteau, Marcel Duchamp, Michel Leiris, Raymond Queneau, Georges Perec czy John Ashbery. Ten posiadacz wielkiego majątku (który udało mu się roztrwonić) i niestrudzony podróżnik (który jednakże nie wychodził w czasie swoich podróży z kajuty) mówi sam o sobie tak: „Wiele podróżowałem. Zwłaszcza w latach 1920–1921 odbyłem podroż dookoła świata przez Indie, Australię, Nową Zelandię, archipelagi Pacyfiku, Chiny, Japonię i Amerykę. Otóż ze wszystkich tych podróży niczego nie wziąłem do swoich książek. Wydawało mi się, że warto poruszyć tę kwestię, gdyż jest ona wyraźnym dowodem na to, że u mnie wyobraźnia jest wszystkim”.  (Jak napisałem niektóre z moich książek, przełożyła E. Wieleżyńska).

Locus Solus to najważniejsza powieść dla samego Roussela. „Nosiłem w sobie słońce” twierdził uparcie, wedle Charlotte Dufrene – towarzyszki wielu podróży Russela i najprawdopodobniej platonicznej przyjaciółki – miał znać całe Locus Solus na pamięć, jakby chciał mieć pewność, że nosi je w sobie.