Literatura

2018
Olga Tokarczuk

Opowiadania bizarne

                                                                                      „… teraz cię wyłączę” (s. 85)

Jest wieczór, „cichy, źle oświetlony czas bez telewizyjnych ekranów […] sprzyjał uprawie dziwnych myśli” (s. 5). A myśli o najnowszej książce Olgi Tokarczuk kiełkują i wzrastają właśnie w tej słabo oświetlonej porze doby, gdzie kształty się zamazują, a wyobraźnia zakwita.

Może niewiele ma się dziać wokół nas – czytelników – podczas lektury tych dziesięciu Opowiadań bizarnych. Może zbyt wiele dzieje się w ciągu dnia, na zewnątrz, w życiu, pracy, oczekiwaniach, celach. I może temu nadmiarowi wymyka się proza Tokarczuk – staje się krótsza, skondensowana, niedopowiedziana, pełna tajemnic.

Jeśli wybrać słowa, które najpełniej oddadzą nastrój i przekaz opowiadań, to pewnie byłoby to „niesamowite” i „metamorfozy”. Niesamowite nazwane przez Freuda, wyrażające lęk i fascynację, które przez ułamek sekundy przypominają nam o naszej śmiertelności. Owidiusz powie natomiast, że krok za ową śmiercią jest nieśmiertelność duszy w jej kolejnych przemianach. Bo Opowiadania bizarne mówią o miejscu człowieka w świecie i o tym, jak tym człowiekiem przestaje się być.

Olga Tokarczuk zamazuje granice między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, poszerza też mapę doznań o światy wyobrażone, pozornie nieistniejące, czy te wykluczane z codziennego funkcjonowania. Zatem miejsce człowieka w świecie wpisane jest w kolistą wizję czasu, w której nadal istnieją białe plamy. Za każdym razem, gdy bohaterowie Opowiadań bizarnych „wykolejają się” z torów tradycji, konwenansów, kodów kulturowych czy dobrze znanych szlaków, doznają uczucia niesamowitego, które w swej niewyrażalności rozsiewa bakcyl coraz głębszej tajemnicy. I w końcu czytelnik zdaje sobie sprawę, że Tokarczuk przeprowadza go przez nieznane dotąd granice i nie ma już różnicy między historią a futurystyczną wizją życia, między oswojonym tutaj i wyspą Innego.

„Peryferie świata naznaczają nas na zawsze tajemniczą niemocą” (s. 44). Centrum natomiast skrywa sens. To nie tylko wizja geopoetyki, ale i samej konstrukcji Opowiadań bizarnych. Czasem treść oraz bardziej bądź mniej rozbudowana fabuła utworów przypominają dość odległe kręgi świata, którego centrum stanowi nigdy niedopowiedziana tajemnica. Choć owe niesamowitości i przeobrażenia oscylują wokół dobrze już znanych czytelnikom Tokarczuk motywów.

Pisarka opowiada na nowo nie tylko geografię, ale i historię. Tę niezwykle odległą (jak XVII-wieczny Wołyń), jak i wybiegającą w bliżej nieokreśloną przyszłość (przykładem są ośrodki nazywane egotonami z opowiadania Wizyta, pełnego wątków transhumanizmu i feminizmu). Tokarczuk zadaje dość elementarne dla naszych „pędzących” czasów pytania: w kogo bądź w co przemieniamy się jako ludzkość i dlaczego natura i zwierzęta to byty, które nas – ludzi – dopełniają.

Bo można cofnąć się kilka wieków i nie uchronić własnego ciała przed zupełnym upodobnieniem do owoców natury (opowiadanie Zielone dzieci). Można też tę naturę wpuścić do własnego domu, zamarynować ją w słoiku i nie zauważać, że zamiast warzyw, są gąbki i sznurówki, aż w końcu z tą nieuwagą przywitać śmierć (Przetwory). Może się też okazać, że skarpetki mają szwy a długopisy brązowy tusz – ale jak udowodnić fakt, że to świat zwariował, a nie my (Szwy)? To samo pytanie zadawał sobie akademicki profesor, gdy nie przewidział, że ratując komuś życie, wedle zasad psychologii tłumu, skaże siebie na śmierć (Prawdziwa historia). O tym, jak przestaje się być człowiekiem, mówi też opowiadanie Transfugium, gdzie w specjalistycznym ośrodku medycznym można przejść dosłowną metamorfozę i stać się wilkiem, czy jak w utworze Kalendarz ludzkich świąt, stworzyć (nie)śmiertelnego idola – gwaranta ładu na świecie.

Dziwne, niesamowite, osobliwe, cudaczne… A może na przekór tej bizarności klasyczne, znane, oswojone, podobne, już gdzieś zasłyszane? Co kryje się za tajemniczym tytułem Opowiadań bizarnych Olgi Tokarczuk? Szereg wypartych traum i wielkich fantazji; (nie)śmiertelność duszy, poszukiwanie swojego miejsca na ziemi oraz kolejnych wcieleń; w końcu obawy, że człowiek coraz rzadziej dostrzega te przeplatające się światy magii i codzienności. „Wędrując w głąb, idzie się w nieskończoność i doskonałość. Świat jest skorupą, porusza się poprzez czas na ogromnym ślimaku” (s. 84). Olga Tokarczuk dokonuje gestu zwinięcia czasoprzestrzeni, by na nowo zadziwić czytelnika i „włączyć” jego wrażliwość.  

- Magdalena Brodacka

WYDAWNICTWO LITERACKIE (WL)
Kraków, kwiecień 2018
130x205
256 stron
ISBN: 978-83-08-06498-6

Olga Tokarczuk

(ur. 1962) – powieściopisarka i eseistka, najbardziej utytułowana i najszerzej podziwiana autorka polska średniego pokolenia; laureatka wielu nagród i wyróżnień, w tym dwukrotnie Literackiej Nagrody „Nike” (2008 i 2015), na równi ceniona – co zdarza się niezwykle rzadko – przez krytykę literacką i szeroką publiczność czytającą.