Berlinawa

Dawid Kornaga
Berlinawa
  • Świat Książki
    Warszawa, październik 2014
    ISBN: 978-83-7943-497-8
    456 stron
    135 x 215

Dawid Kornaga czekał, czekał i wreszcie się doczekał. Warszawski pisarz do tej pory opublikował sześć powieści, lepszych lub gorszych, które cieszyły się mniejszym lub większym zainteresowaniem, ale zawsze – moim zdaniem – czegoś tym tekstom brakowała, coś w nich nie grało. Autor miał wyrazisty styl, ciekawe pomysły i łatwość operowania różnymi konwencjami gatunkowymi, ale nie do końca umiał te dary właściwie wykorzystać. Aż napisał Berlinawę. Jak dla mnie, bezsprzecznie najlepszą powieść w swoim dorobku i jedną z najbardziej intrygujących książek 2014 roku.

We wcześniejszych powieściach Kornaga miał problemy z właściwym ustawieniem bohaterów w opowieściach. W Berlinawie trafił już punkt. W tej obszernej powieści znajduje się cała galeria barwnych postaci, na przykład należące do neofaszystowskiej bojówki Bliźniaki, których łączy tak silna więź braterska, że blokuje im jakiekolwiek życie uczuciowe i intymne. Jednak najważniejsze – jak dla mnie – są w niej dwie kobiety, które na pozór dzieli nieomal wszystko: Ola i Ula. Ola przebywa w Berlinie na stypendium dla tłumaczy. Jest po trzydziestce, ma męża, z którym właściwie nic ją nie łączy, i małe dziecko, od którego uciekła na stypendium. W Berlinie głównie imprezuje, popija, śpi z kobietami i mężczyznami. Ma w sobie chaos. Tak siebie określa na początku powieści: „Byłam polska, byłam warszawska, potem berlińska, a teraz jaka jestem, tego nie wiem, może się dowiem, a może nie (…)”. Ula mieszka w Warszawie, zaczyna studia na uniwersytecie. Należy do neofaszystowskiego ugrupowania. Po trosze wynika to fascynacji chłopakiem, Chrobrym, ale Ula zdaje się wierzyć w założenia skrajnej ideologii. Nie zamierza jednak przyjmować ich bezrefleksyjnie. Mimo niewielkiego wzrostu uczestniczy w akcjach przeciwko „obcemu kulturowo elementowi” i potrafi być zdecydowana oraz niebezpieczna. Ola i Ula spotykają się w Berlinie w dramatycznych okolicznościach. Ula jedzie tam wraz z Bliźniakami, aby pomścić kamrata, który został poważnie ranny podczas zamieszek w trakcie Marszu Niepodległości. Ponoć zranił go niemiecki neofaszysta (tak, tak, wiele jest w Berlinawie podobnych zawikłań). Ola przypadkowo jest świadkiem ataku na Niemca, w bezrefleksyjnym odruchu pomaga Uli i Bliźniakom w ucieczce. W tym momencie następuje zderzenie absolutnych przeciwieństw, diametralnie odmiennych postaw życiowych (do tego wątku jeszcze powrócę).
 W najnowszej prozie rodzimej, tej pisanej przez mężczyzn, widać wyraźny problem z postaciami kobiecymi – jakby pisarze nie umieli sobie radzić z ich kreacjami albo zwyczajnie je bagatelizowali. Zazwyczaj kobiety w prozie mężczyzn są nieciekawe, płaskie, lub też zepchnięte na tak daleki plan, że stanowią jedynie niezbyt znaczące tło męskich przygód i przypadków. W powieści Kornagi jest zupełnie inaczej. W Berlinawie w samym centrum opowieści ustawione są dwie kobieta, Ola i Ula, a do tego to dzięki nim czytelnik wprowadzany jest w problematykę ideową tekstu. Bohaterki są postaciami z krwi i kości, skomplikowanymi psychologicznie, zmuszonymi mierzyć się z rozmaitymi, często granicznymi sytuacjami. Nie zamierają przy tym w jednej pozie, nie zatrzaskują się w światach własnych poglądów. Myślą i czują. Bywa, że gubią się, ocierając o granice szaleństwa, ale tak to już bywa z dynamicznymi bohaterkami. Kornaga, konsekwentnie stawiając na bohaterki kobiece w nowej powieści, sporo ryzykował, ale ryzyko w tym przypadku jak najbardziej się opłaciło.

Wrócę do kwestii zderzenia przeciwieństw. W ciągu ostatnich lat uwyraźniły się w prozie dwa nurty, rozłączne, mocno sprofilowane politycznie: lewicowy i prawicowy (to tylko słowa-hasła, bo pojęcia lewicy i lewicy stały się w rodzimym dyskursie publicznym bardzo nieostre). Rzecz ujmując w ogromnym skrócie, jednych interesują dyskursy równościowe, multi-kulti czy społeczeństwo otwarte, drugich – patriotyzm, polskość czy religia. Pisarze każdego z nurtów mają własne typy bohaterów, zestawy tematów obowiązkowych. Jeśli pochylają się nad poglądami czy problemami „konkurencji”, to główni po to, by je wyszydzić. Trudno w takim układzie o jakąkolwiek sensowną dyskusję. Kornaga w Berlinawie próbuje połączyć, czy może właśnie – zderzyć ze sobą oba nurty. Na różne sposoby. Na przykład manipulując punktami widzenia: hipsterski światek Warszawy pokazuje z perspektywy neofaszystek, wielbiącej różnorodność Oli każe wejść w mroczny świat berlińskiego neofaszysty. I oczywiście konfrontując ze sobą obie główne bohaterki. Ola i Ula początkowo traktują się z dużym dystansem, by nie rzec, słabo maskowaną wrogością. Stopniowo jednak w obu kobietach rodzi się ciekawość: drugiej osoby, odmiennego stylu życia. Nie dochodzi do jakiejkolwiek otwartej konfrontacji światopoglądowej, bohaterki poprzestają na przerzucaniu się inteligentnymi złośliwostkami. Jednak zarysowuje się między nimi przestrzeń porozumienia, zaczątek tolerancji, pozwalający choćby zaakceptować fakt, że są i pozostaną różne: Ola – zawsze „pomiędzy”, Ula – nieodmiennie „skrajna”. Oczywiście, można by zarzucić Kornadze, że robi łatwy unik, bo „porozumienie ponad podziałami” dokonuje się na poziome elementarnych emocji i potrzeb bohaterów. W wersji poważniejszej, jest wynikiem zagubienia Oli i Uli. W wersji bardziej groteskowej, jego źródłem jest potrzeba seksualnego spełnienia. Ale jednak bohaterowie Berlinawy przynajmniej próbują wyjść poza ciasne ramy spacyfikowanego ideologiami myślenia. A to już coś!

Mimo iż jest to powieść o zderzeniach, przyciąganiu-odpychaniu przeciwieństw, to jednak na poziomie tekstu wgląda bardzo spójnie. Przede wszystkim dzięki stylowi. Kornaga pełnymi garściami czerpie z zasobów języka potocznego, dodaje frazy rodem z popkultury i politycznych broszurek, udanie i twórczo grając rozmaitymi socjolektami, stapiając je ze sobą. Rytmiczny, potoczysty styl Berlinawy wciąga, zasysa czytelnika. Poza tym doskonale pasuje do opisów dwóch miejskich molochów, paradoksalnie bardzo różnych, a zarazem podobnych (stąd tytuł). Bo Berlinawa to nie tylko powieść o dwóch kobietach poszukujących własnych życiowych ścieżek, o zderzeniu ideologii, ale również świetna opowieść miejska.

Robert Ostaszewski