Magdalena

Tomasz Piątek
Magdalena
  • W.A.B.
    Warszawa, 2014
    ISBN: 978-83-280-0963-9
    192 strony
    123 x 123
    Okładka: twarda

Od momentu przełomu roku 1989 przez całe lata domagano się, by nasza proza stała się „lustrem przechadzającym się po gościńcu”, by na bieżąco opisywała i komentowała to, co dzieje się z Polską i Polakami. A działo się sporo. Lata mijały, nie pojawiła się – o czym marzyło wielu – nowa „Lalka”, rzeczywistość, zdominowana przez polityczne przepychanki, mniejsze lub większe afery i kryzysy gospodarcze, wyglądała coraz bardziej odstręczająco – nie tylko dla pisarzy. Nic więc dziwnego, że wielu z nich odwróciło się od naszego „tu i teraz”, by zająć się – na przykład – zgłębianiem problemów tożsamości jednostkowej czy pokomplikowanych, toksycznych relacji rodzinnych. Wyjątek stanowią prozaicy o wyraźnej orientacji prawicowej. Ale to już nieco inna bajka. W powstającej ostatnimi czasy prozie niewiele jest pogłębionych analiz współczesności, o rozliczeniach z ćwierćwieczem po przełomie nie wspominając. Dlatego nowa powieść Tomasza Piątka, autora głośnej „Heroiny”, w której pisarz wraca do okresu transformacji społeczno-ustrojowej, jest książką, jak na dzień dzisiejszy, wyjątkową. Ale czy Piątek opowiada tylko i wyłącznie o „czasach wielkiego zamiąchu” po roku 1989? Przyjdzie czas, by odpowiedzieć i na to pytanie.
    
Szkielet fabuły w „Magdalenie”, mocno nasyconej groteską i specyficznym humorem, jest dosyć prosty. Piątek nawiązuje, z jednej strony, do wydawanych w latach 90. XX wieku książek o przemianach w III RP, takich chociażby jak opublikowana w roku 1995 powieść „Szosa warszawska” Jacka Giszczaka (motyw podróży samochodowej – z licznymi przygodami – przez Polskę), z drugiej – do filmu Pasikowskiego „Psy”, będącego popkulturową wersją rozliczenia z czasami przełomu lat 80. i 90. (motyw nastolatki zabranej z domu dziecka, którą postanawia „zaopiekować” się główny bohater). Głównym bohaterem powieści Piątka jest Rafał, były działacz opozycji, który na początku lat 80. wyemigrował do Francji, gdzie między innymi był menadżerem Kaczmara, czyli poety i barda Jacka Kaczmarskiego. Po latach, zmęczony emigracyjnym życiem („Nigdy więcej Francuzów i nigdy więcej Kaczmara.”), postanawia wrócić do kraju, do Warszawy, gdzie się urodził i wychował, aby rozkręcić własny biznes.
    
Polska rzeczywistość po roku 1989 ukazywana jest w powieści Piątka z – by tak rzec – perspektywy naiwności. Rafał po przekroczeniu granicy niemiecko-polskiej trafia w sam środek świata, którego nie zna i który nie jest dla niego do końca zrozumiały. Odnajduje w nim elementy znane mu jeszcze z PRL-u przemieszane z nowymi, „zachodnimi” (najogólniej rzecz ujmując). Wszędzie panuje „zamiąch”, reguły rzeczywistości są płynne, nieukształtowane. Bohater rzuca się w ten zamęt, próbując go oswoić, na tyle na ile potrafi, przede wszystkim w ten sposób, że ekstrapoluje standardy i mechanizmy działania rozwiniętych społeczeństw Zachodu na magmowatą rzeczywistość zmieniającej się na jego oczach nowej Polski. Oczywiście, naiwność głównego bohatera w „Magdalenie” jest celowo przerysowana, bo przecież to mało prawdopodobne, aby emigrant, który jednak utrzymywał kontakt z krajem, wiedział o transformacji społeczno-ustrojowej tak niewiele. Poprzez karykaturalne „przegięcie” perspektywy postrzegania tego czasu, Piątek chciał uwypuklić jego specyfikę.
    
Na podstawowym poziome „Magdalena” jest opowieścią, ani pierwszą, ani pewnie ostatnią w polskiej prozie współczesnej, o początkowych latach kształtowania się III RP. O czasach rozchwiania wszelkich zasad i struktur, o latach wielkich nadziei. I nie mniejszych rozczarowań. Kluczowa dla takiego odczytania tekstu jest postać tytułowa, osiemnastoletniej dziewczyny, zmuszonej do opuszczenia domu dziecka, która nie ma środków na życie i pomysłu, co ze sobą zrobić. Ma za to talent, pisze wiersze, komponuje piosenki i nieźle śpiewa. Rafał postanawia zrobić z niej gwiazdę estrady, co dzięki umiejętnościom menadżerskim nabytym we Francji i znajomościom w kraju udaje mu się błyskawicznie. Tyle tylko że po pierwszym, zakończonym spektakularnym sukcesem koncercie Magdalena umiera po przedawkowaniu narkotyków. Przedstawiając dziewczynę jednemu z przyjaciół, Rafał znamiennie się przejęzycza: „Magda jest Polską. Znaczy Polką”. Krótka, dramatyczna historia Magdaleny symbolizuje losy Polski po roku 1989 – początkowy entuzjazm, wynikający z zachłyśnięcia się wolnością, z kolejnymi latami wygasał, wytłumiany przez kolejne problemy i afery. Wolna, demokratyczna III RP nie dla wszystkich okazała się spodziewanym rajem.
    
Jak już wspominałem, główny bohater powieści początkowo niewiele wie o realiach odrodzonej ojczyzny, co jednak nie powstrzymuje go przed prognozowaniem zmian społeczno-gospodarczo-politycznych w kraju. Czytelnik, „mądrzejszy” o 25 lat doświadczeń, może zweryfikować słuszność tych przepowiedni. I co się okazuje? Że w większości przypadków Rafał się mylił, tak w sprawach drobnych, jak i poważniejszych, że implementacja zachodnich, demokratycznych standardów i mechanizmów nie do końca zakończyła się sukcesem. Podam jeden przykład – bohater wieszczy: „W ciągu paru lat katolicyzm przestanie być groźny, osłabnie, praktycznie zniknie. To nieuniknione z powodu wpływów Zachodu”. A jeżeli już sprawdzają się któreś z przepowiedni Rafała, to te z gatunku „czarnych”, jak chociażby wizja totalnej komercjalizacji (by nie rzec – zidiocenia) mediów. W ten sposób, zestawiając „naiwną” perspektywę bohatera z wiedzą czytelnika, Piątek nie wprost dokonuje krytyki stanu współczesnej Polski.
    
„Magdalena” jest powieścią ostrą i gorzką, pełną wyrazistych ocen tego, co stało się z Polską przez ćwierćwiecze po roku 1989. Nie każdy musi się z nimi zgadzać. Piątek, jak sądzę, chciał wstrząsnąć czytelnikami, podsuwając im zwierciadło. Obrazy, które się w nim pojawią, nie należą do przyjemnych.

Robert Ostaszewski