Taksim

Andrzej Stasiuk
Taksim
  • Czarne
    Wołowiec 2009
    125x205
    328 stron
    oprawa twarda
    ISBN: 978-83-7536-116-2

Stasiuk od lat lekceważy oficjalne wersje historii. Nie bierze więc udziału w sporze o to, czy komunizm upadł, bo pokonała go Solidarność, czy zdechł dlatego, że przegrał wyścig ekonomiczny z Zachodem. Stasiuka nie obchodzą takie opowieści, ponieważ miarą wartości wszelkiej narracji historycznej o Europie jest dla niego prowincja Europy.
Przez tę prowincję pisarz rozumie niemały obszar środkowo-wschodni, obejmujący po kawałku Polski, Ukrainy, Słowacji, Węgier, Czech i Rumunii. Kto chciałby do tego obszaru zastosować wzniosłe narracje o upadku komunizmu i narodzinach zjednoczonej Europy, postąpiłby jak ślepy kowal, który próbuje silnik diesla zamontować do chłopskiej furmanki. Kiedy silnik jest już przywiązany sznurkami do dyszla, okazuje się, że ani koń nie jest na ropę, ani diesla nie nakarmisz sianem. Koń zdechnie, silnik zardzewieje. Tak właśnie na zadupiu Europy – przekonuje Stasiuk – próbowano po roku 1989 połączyć zdobycze cywilizacyjne Zachodu ze środkowo-wschodnią biedą. Ale zamiast zdobyczy Zachód docierał tam w wersji podrobionej. Cywilizacja second-handu napędzana była ogromnymi potrzebami konsumpcyjnymi: upokorzone wielowiekową biedą masy chciały mieć to, co najlepsze, ale to, co najlepsze, nie jest masowe. Dlatego Europa Środkowo-Wschodnia stała się królestwem podróbek i rzeczy używanych.
W powieści Taksim Stasiuk snuje opowieść o następnym etapie kapitalizmu globalistycznego, który dociera do tego zadupia. Widzimy, jak dwaj główni bohaterowie – Paweł, handlarz krążący po bazarach europejskiej prowincji, i Włodek, jego kierowca – ponoszą symboliczną i realną klęskę w starciu z nową siłą. Do tej pory wychodzili na swoje. Zwłaszcza Paweł przypomina błędnego rycerza pierwszej fazy rozwoju kapitalizmu na tych obszarach. Faza ta – polegająca na rozprowadzaniu tanich podróbek markowych towarów – trwała od schyłku lat 80. do dziś. Jego mistrzami byli właśnie tacy, jak Paweł - samozwańczy handlarze, nomadzi rynkowych szlaków, żeglarze bezbłędnie wyłapujący wiatry koniunktur. To oni swoje zdezelowane samochody ładowali po dach towarami czwartej kategorii, które wieźli na przedmieścia Bukaresztu, Budapesztu, Berlina czy Pragi. Społeczeństwo przypominało wówczas wygłodniały odkurzacz, który zasysał wszystko: skarpetki, kurtki, buty, torby, kosmetyki, części zamienne do samochodów, sprzęt domowy… A wszystko z nalepkami Paris-Londyn-New York.
Teraz jednak nadeszła faza kolejna – sprzedawanych za półdarmo towarów z Chin. W miejsce dotychczasowej taniochy, która służyła dwa trzy sezony, wchodzi dostępne każdej kieszeni badziewie jednorazowego użytku. Wczorajsi komiwojażerowie spadają do poziomu sprzedawców na cudzych straganach, wczorajsza kultura krótkiego użytkowania zamienia się w kulturę jednorazówek. Azja zalewa Europę – nie zbrojnie jednak, lecz handlowo. Zalewa kontynent podróbkami podróbek, czyli towarami, które Chińczycy skopiowali z produktów środkowoeuropejskich, będących kopiami wyrobów zachodnich. Jeśli zatem Zachód osiągnął poziom materialnej doskonałości, to naśladownictwo owego stanu przybrało na prowincji Europy najpierw postać parodii, a zaraz potem – konsumpcyjnego uzależnienia. Pół darmowe towary jutro przecież ulegną zepsuciu i trzeba będzie kupić nowe.
Jeśli komuś wyda się, że Stasiuk stworzył współczesną wersję opowieści o „żółtej rasie pokonującej białą”, będzie miał rację tylko częściowo. Bo pisarza w mniejszym stopniu interesuje portret zwycięzców oszukańczego pojedynku kapitalistycznego, w większym zaś – obraz przegranych. Czyli pariasów Europy, mieszkańców najbiedniejszych regionów, ludzi skazanych na gorsze życie przez gorszą przestrzeń. Ludzie ci nabywają najtańsze towary, ale również sami – zwłaszcza kobiety – zamieniani są w towar. Europa Zachodnia eksportuje do Środkowej jedynie rzeczy zużyte, śmieci, odpadki swojego rozwoju, a sprowadza stamtąd ciała męskie do gorszych prac i kobiece do rozrywki. W ten sposób siła pieniądza i słabość prowincji stają się przyczyną postawienia idei Europy w stan likwidacji. A ponieważ historia napędzana pieniędzmi nie zna hamulców, więc jest to likwidacja bez odwołania.

- Przemysław Czapliński