Skoruń

Maciej Płaza
Skoruń
  • W.A.B.
    Warszawa, wrzesień 2015
    194 x 123
    368 stron
    oprawa: twarda
    ISBN: 9788328021365

Kiedy w Polsce lat 60. i 70. zeszłego wieku debiutowali pisarze tzw. nurtu chłopskiego, Wiesław Myśliwski, Edward Redliński, Julian Kawalec czy Marian Pilot, wciąż istniała tradycyjna wieś. Było to jednak istnienie dość szczególne – z jednej strony przesycone poczuciem nieuniknionego schyłku, z drugiej zaś przemilczane i w dużej mierze nieobecne. W państwie sojuszu robotników i chłopów stawiano, przynajmniej w sferze werbalnej, zdecydowanie na tych pierwszych, chłopi mieli być chłopami w zasadzie tymczasowo, wstydliwie, tylko do momentu, w którym nie zdecydują się wreszcie przywdziać roboczych drelichów i ruszyć ze swoich chałup na poranny autobus do fabryki. Na pocieszenie władza zostawiła unowocześniającym się wieśniakom folklor: odgórnie narzucony, bezduszny, sztuczny zlepek strojów, podrygiwań i zaśpiewów. Może dlatego okrutny weryzm prozy Redlińskiego czy narracyjna biegłość Myśliwskiego, jego skaz zaczerpnięty z żywego źródła ludowej gawędy, były dla literackiej publiczności w Polsce tak szokujące. Przywoływały niespodziewanie wszystko to, co wyparte ze zbiorowej pamięci: setki lat feudalnej niewoli, seksualny niemal charakter związku z ziemią, cienką pozłotę religijności nałożoną na odwieczny fatalizm i skłonność do wendety. Jednego hasła wszakże owa literatura nie ważyła się głosić, byłoby ono zresztą dla większości jej miejskich czytelników nie do przyjęcia – takiego mianowicie, że niemal wszyscy jesteśmy stamtąd, ze wsi.

Kulturową gotowość do rozmowy na ten temat przejawia dopiero pokolenie wnuków tamtych twórców. Tyle że to całkiem inna rozmowa – rozmowa nad grobem. Bo polska wieś jest już bezdyskusyjnie martwa. Skądinąd wiadomo, że nad grobem rozmawia się łatwiej, jakby lżej, niemniej często idealizuje się nieboszczyka. Stąd obecne we współczesnej polskiej literaturze próby mitologizacji wsi, próby sportretowania jej jako autonomicznego – również językowo – kosmosu, do którego świat zewnętrzny właściwie nie ma dostępu.

Widać to także u Macieja Płazy, ale miał on na swój świetny debiut nieco inny pomysł. Skoruń to zbiór wzajemnie przeplatających się, zapewnie (choć to tylko przypuszczenie) po części autobiograficznych, opowiadań osadzonych na polskiej prowincji lat 80. XX wieku, w ostatniej dekadzie komunizmu. Polityka jednak praktycznie nie daje tu o sobie znać – owszem, ojciec narratora zostaje w 1982 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego, na parę miesięcy internowany za działaność w związkach zawodowych, ale w żadne bliższe szczegóły nie jesteśmy wprowadzeni, ojciec znika i pewnego dnia po prostu zjawia się z powrotem. Ten zabieg – opowiadającym jest dorosły próbujący patrzeć na przeszłość oczami dziecka – służy uwydatnieniu niewzruszonej izolacji, w jakiej bytują wioski otaczające nadwiślańskie miasteczko Wierzbiniec. Do czasu, rzecz jasna.

Chociaż Skoruń to barwna i czuła historia o chłopięcym dojrzewaniu – tytułowy „skoruń" to w lokalnym dialekcie „leń, lekkoduch", w ten sposób zwracają się do bezimiennego narratora bliscy – najciekawszymi postaciami są w opowiadaniach Płazy rodzice głównego bohatera: małomówna, religijna, lękliwa, ale też bliska i delikatna matka oraz wspomniany już ojciec, dominujący choleryk, megaloman i pracoholik z misją. Ojciec to również socjologicznie interesujący typ: w pierwszym pokoleniu inteligent, który wrócił na wieś, ale tylko jedną nogą, podjąwszy pracę nauczyciela w miasteczku. Płaza, kreśląc wizerunek ojca, niestrudzonego racjonalizatora gotowego naprawiać świat na przekór wszystkim zainteresowanym, buduje wielką metaforę modernizacji, która przynosi zarazem dobrobyt i zagładę.

Autor jest teoretykiem literatury i zawodowym tłumaczem, dzięki temu być może wie, że pisarstwu lepiej służy umiarkowanie niż przesada – Skoruń ujmuje dyskretną stylizacją języka, stylizacją, która pozwala poczuć osobność literackiego świata, ale nie buduje między nim a czytelnikiem bariery nie do przebycia, nie epatuje słownikowym kiczem, a jednocześnie umieszcza opowiadane historie w uniwersalnym kontekście.

- Piotr Kofta