Galicyanie

Stanisław Aleksander Nowak
Galicyanie
  • GW Foksal/W.A.B.
    Warszawa, 2016
    ISBN: 978-83-280-2676-6
    123x194
    864 strony

We Wstępie poprzedzającym Galicyan autor tej imponującej pozycji – Stanisław Aleksander Nowak (ur. 1958) – zdradza osobisty stosunek do podjętej tematyki, wskazując na biograficzne źródła pomysłu na tak skonstruowaną książkę – „Pamiętam wakacje w Zaborowie: mleko prosto od krowy, zapach wiatru w pierzynie, ważki nad Wisłokiem (…). W świetle otwartego popielnika babcia opowiadała mi bajki. Gdy dorosłem, uznałem, że zaborowianie zasługują na powieść.”

Opowieść Nowaka, osnuta wokół losów zamieszkałych w Zaborowie kolejnych pokoleń Kończyświatów, wpisuje się w wyraźnie obecny w ostatnich latach w polskiej literaturze zwrot ku literaturze biograficznej, która coraz rzadziej koncentruje się wyłącznie wokół biografii wielkich i zasłużonych bądź popularnych osobistości. Zarówno dzisiejszych autorów jak i czytelników daleko bardziej zdaje się zajmować niezwykłość wpisana w koleje losów zwykłych ludzi, oparta na niepowtarzalności „prywatnych zakątków” prostego człowieka – jeśli tylko przyjrzeć się z bliska jego małej historii.

Galicyanie to debiut osobliwy, gdyż napisany przez autora niespełna sześćdziesięcioletniego; owoc wytężonej, systematycznej, ośmioletniej pracy – „a to wszystko w czterech tomach, na tysiącu stron, nie tylko swoimi słowami, ale i swoim językiem, stworzonym na potrzeby powieści.” To przede wszystkim wgląd w codzienność i prywatność mieszkańców dawnego zaboru austriackiego, odmalowana szczegółowo przez autora na podstawie wieloletnich badań i długich rozmów przeprowadzonych z członkami własnej rodziny. Jako saga Galicyanie przedstawiają historię kolejnych męskich przedstawicieli rodu Kończyświatów, wpisaną w panoramiczny obraz życia i obyczajowości społeczności żyjącej na terenach dawnej Galicji między rokiem 1812 a 1915. Powieść, w której śledzimy losy kolejnych bohaterów, nie jest jednak zdominowana przez warstwę fabularną, którą – teoretycznie – mogłyby wytyczać biografie kolejnych Kończyświatów. Galicyanie pod tym względem nie stanowią klasycznej opowieści – to raczej bogata i różnorodna konstelacja autonomicznych względem fabularnego toku narracji osobliwych zdarzeń, nietypowych sytuacji i nieprawdopodobnych wypadków, jakie przytrafiły się poszczególnym bohaterom. To narodziny nestora rodu, który przeżył jako niemowlę dzięki ciepłocie organów wewnętrznych dopiero co zabitego w tym celu konia, którego ciało ochroniło go przed mrozem i niechybną śmiercią. To Śmierć, która przecina kosą pępowinę duszącemu się dziecku, torując drogę rodzącemu się życiu. To „dwugłowy” Jędrzej, który nosi dwa kapelusze, i bolesna ironia świata, w którym w trakcie kolejnego głodu ludzie „żyli burakami i chlebem z trocinami, a umierali z głodu nad rzeką mleka”. To opowieść ożywiana niezwykłością małych wydarzeń i wypadków, towarzyszących życiu zwykłych ludzi.

Galicyanie to pozycja stworzona z rzadko spotykanym wśród dzisiejszych pisarzy rozmachem. Zwraca uwagę nie tylko pieczołowicie opracowana przez autora stylizacja językowa, wprowadzająca czytelników w niuanse i bogactwo przepełnionego archaizmami „języka galicyjskiego” – Galicja odmalowana przez Nowaka to także swoiste kompendium życia galicyjskiej społeczności, której codzienność przeplatana jest pochodami wojsk, rabacją, zakłócana przez rozmaite klęski, wojny – ale i ubarwiana wielowiekową tradycją i ludowymi obrzędami: wielkopiątkowym roszeniem się dziewek i corocznymi pochodami kolędników.

Saga rodziny Kończyświatów, której historii przyglądamy się od narodzin Hynka, narodzonego „roku Pańskiego tysiąc óśmset i coś we wsi Zaborów”, aż po losy czwartego pokolenia, do śmierci jego prawnuka – stanowić miała w zamiarze samego autora także kolejną w dziejach naszej literatury próbę epopei. Stąd małe historie mieszkańców Zaborowa przeplatane są wydarzeniami z Wielkiej Historii, obrazującymi nie tylko przełomowe momenty polskiej historii XIX wieku, ale i odnoszącymi do szerszych zjawisk współtworzących dziewiętnastowieczną świadomość zbiorową, takich jak np. zesłanie na Syberię. Rozmaite napięcia, jakie wytwarzają się pomiędzy „sagowością” tej pozycji a jej „epopeicznością”, zdają się jednak nie zakłócać naturalnego toku opowieści, której forma raz po raz wymyka się ustalonym wyznacznikom gatunkowym.

Galicyanie wykraczają poza ramy tradycyjnej sagi i epopei za każdym razem, gdy wewnętrzna konieczność nakazuje rozmiłowanemu w anegdotach i dygresyjności narratorowi-gawędziarzowi przedstawiać kolejne aspekty życia szeroko zakreślonej społeczności zaborowian – w pełnej krasie ich swojskiej, frywolnej i prostej natury, pozbawionej doniosłości heroizmu. Zarówno saga jak i epopeja zdają się być tu na usługach gawędowej opowieści poświęconej osobliwościom życia tych ludzi.

Tytułowym „galicyanom” kierunki świata określa „trawa” i „kłos”, a upływający czas wyznacza wspólny kalendarz, podporządkowany życiu lokalnemu i rytmowi natury, w odniesieniu do wydarzeń ich własnej, małej historii – „gdy zawiązały się jabłka na szczepach, kiedy kogoś tam chwyciło bolenie, po tym, jak komuś tam wilcy owce porwali”. Obowiązujące w tym świecie kategorie czasu i przestrzeni rządzą się swoimi prawami, niejako na uboczu wielkiej polityki i wielkich wydarzeń; życie Galicyan nie toczy się bowiem „wobec” Wielkiej Historii, lecz pomimo niej.

Galicyanie to nie tylko dzieło, które – jak zaznacza autor – zostało „zrobione sobą”, „całym sercem i umysłem”, ale także wznoszony przez lata pomnik na cześć świata, który pragnie się ocalić od zapomnienia; pomnik powstały w hołdzie pozaczasowości, która zakwitła niepowtarzalnością drobnych wydarzeń i niecodziennych sytuacji nad brzegami Wisłoka.

Amelia Sarnowska