Biała Rika

Magdalena Parys
Biała Rika
  • Znak literanova
    Kraków, czerwiec 2016
    ISBN: 978-83-240-3636-3
    304 strony
    134x215
    oprawa twarda

Niełatwo być dzieckiem. A (kto wie?) może jeszcze trudniej stworzyć literacką postać dziecięcą. Magdalena Parys (ur. 1971), autorka wyróżnionej Europejską Nagrodą Literacką powieści „Magik”, postanowiła stawić czoła temu wyzwaniu, by opowiedzieć o bolesnej i niejednoznacznej przeszłości własnej, rodzinnej i powszechnej. Dzieje literatury polskiej i światowej udowodniły nie raz, że właśnie pozornie ograniczona perspektywa dziecięcej postaci pozwala czytającym tekst literacki poczuć i zrozumieć lepiej zamazującą się oraz (wydawać by się mogło) jednoznaczną wersję historii. Dziecko podważa oczywistości, zmusza nas do podjęcia wysiłku myślenia wbrew przyjętym trybom. Czy Dagmara, główna bohaterka i narratorka „Białej Riki”, jest w stanie podołać temu zadaniu? 

Magdalena Parys poprzeczkę w swojej najnowszej powieści zawiesiła wysoko. Korzystając z osiągnięć popularnego od kilku lat nurtu „przepisywania historii” zabrała się za traumy XX wieku: II wojnę światową, relacje polsko-niemieckie, „odzyskiwanie” miast takich jak Gdańsk czy Szczecin, życie w PRL-u. Trudno byłoby jednak „Białą Rikę” nazwać powieścią historyczną; wydarzenia z przeszłości wspólnej dla zbiorowości oraz te dotyczące wyłącznie jednostki stanowić mają tutaj raczej wyraziste tło, dzięki któremu Dagmara może rozwiązać zagadkę losów „przyszywanej” babci. Tytułowa „Biała Rika” to matka ojczyma Dagmary, dziewczynka nie jest z nią spokrewniona, ale więzi między nie-babcią i nie-wnuczką są wyjątkowo mocne. Dorosła Dagmara wraca do własnych zapisków z dzieciństwa (oprócz relacji dotyczących szkoły i rówieśników znajduje tam mnóstwo materiału przydatnego w tej sprawie), przesłuchuje bliskich,  poznaje losy tej bliskiej, a tak mało znanej kobiety.

Istotne dla Magdaleny Parys jest odkrycie niejednoznaczności rodzinnych powiązań. Ów rodzaj śledztwa, w którym uczestniczymy czytając „Białą Rikę”, śledztwa prowadzonego przez Dagmarę dotyczy babci „nie-z-krwi”. Krew – ta rozlana i ta, która się burzy; ta która łączy i ta, która dzieli – skupia uwagę w powieści Parys. II wojna światowa (założycielskie dla historii Białej Riki wydarzenie) to morze krwi. Parys jednak nie zależy na takich rozliczeniach, w których wskazuje się winnych. Parys zależy, by opowiedzieć o tych, którzy przeżyli – a raczej o tych, które przeżyły (to linia bohaterek jest silniejsza, nie bohaterów). Dorosła Dagmara podejmuje pracę zrozumienia czasów, w których żyła sama (dzieciństwo w peerelowskim Szczecinie, a wcześniej Gdańsku, oba miasta obciążone niewypowiadaną wcześniej pamięcią wyzwolenia, wysiedleń, przesiedleń) i w których przypadło żyć Rice. Dzieje miłości nie-babci i nie-dziadka to materiał na melodramat. Uwięziony po łapance, wywieziony na roboty do Niemiec Karol odnajduje się w nowej rzeczywistości jak ryba w wodzie. Przystojny, wykształcony, posługuje się językiem niemieckim tak sprawnie, że zdobywa uznanie swojego pracodawcy oraz serca obu córek-bliźniaczek. Spryt, inteligencja i obrotność sprawiły, że Karol właściwie przejął przedsiębiorstwo, w którym pracował na niewolniczych warunkach. Nie mógł zdecydować się, którą z sióstr wybrać (obie tak samo ładne i urzekające), dlatego kochał obie i z obiema spłodził dzieci. Z końcem wojny uciekł jednak z ciężarną Riką, Gerdę zostawiając na pastwę ojca  i złych języków. Gerda nigdy nie wybaczyła siostrze zdrady, Karol zaś zawsze znalazł miejsce w jej domu i sypialni. Małżeństwo Riki i Karola nie rozpadło się, wytrzymali ze sobą aż do śmierci. Dagmara sprawdza, co pamięta z życia z nie-dziadkami (wydają się być ostatecznie ważniejsi od „prawdziwej” babci i „prawdziwego” dziadka). Wywoływane przez narratorkę sceny pełne są dziur, luk, milczenia związanych z kondycją i statusem dziecka. Parys sklejając dorosłą narratorkę z narratorką-dzieckiem mówi nam (chce tego czy też nie): pamięć to konstrukcja, pamięć to opowieść podejmowana w poszukiwaniu sensu i tożsamości, nie ma nic wspólnego z jedną, ogólną prawdą, ale jednocześnie jest też jedyną dostępną nam prawdą. Innego jak to oparte na wierze w opowieść rozwiązania tego śledztwa nie będzie.

Magdalena Parys konfrontuje swoją bohaterkę z pytaniem o tożsamość. „Kto ty jesteś?” - Dagmara nie tyle nie może, co chyba nawet nie chce udzielić jednoznacznej odpowiedzi, wbrew dziecięcej potrzebie pewności i bezpieczeństwa. Byłaby w tym nad wiek dorosła, gdybyśmy przyjęli, że naprawdę jest małą dziewczynką. A jednej Dagmary nie ma: jest dzieckiem, matką, córką, wnuczką i siostrą. Rodzina to wybór, nie krew – zdaje się mówić Parys; najbliżsi mogą być nam ci, z którymi nie łączy nas DNA. Autorka „Białej Riki” mówi jeszcze więcej: tożsamość narodowa to błąd, który musimy naprawić. Co to znaczy: być Polką? Co to znaczy: być Niemką? Kim jest Rika, żona Karola? Kim jest ich syn, ojczym Dagmary? Kim jest sama Dagmara, która (wraz z przyrodnim bratem, Marcinem) wywieziona została do Berlina, by dołączyć do rodziców? „Wywiezienie” w kontekście historycznym mocno znaczy: Karol wywieziony został przez wrogów, w czasie wojny, wbrew swej woli, ale zgodnie z ówczesnym prawem. Dagmara i Marcin wywiezieni zostali przez przyjaciela rodziny (miał, tak pożądany w latach 80., paszport konsularny): była to podróż wbrew prawu, za to zgodnie z ich wolą. Jak o losach tej rodziny opowiadać dzisiaj? Czy przepracowaliśmy już – indywidualnie i zbiorowo – historię XX wieku? Czy możemy w związku z tym mówić o różnych wymiarach dziejów najnowszych, by w pełni wybrzmiały głosy naszych przodków, a przez to nas samych? Niestety, wygląda na to, że nadal bardziej atrakcyjna wydaje się antagonizująca różnica (a nawet poróżnienie) niż wysiłek związany z budowaniem zróżnicowanej, złożonej z nieobcych wspólnoty.

Pełna dobrej woli i nadziei „Biała Rika” pokazuje, że jednak można inaczej.      

- Anna Marchewka