Aksjologia społeczna. Między PRL a IV RP

02.01.2017 Andrzej Tyszka
#
  • Volumen
    Warszawa 2016
    ISBN: 978-83-64708-14-5
    380 stron
    160 x 240
    oprawa: miękka

W zbiorze swych szkiców, pisanych na przestrzeni bez mała pół wieku, wybitny socjolog kultury prof. Andrzej Tyszka przypomina, że nie co innego, a wartości są „rusztowaniem lub główną osnową kultury, jej najistotniejszym pojęciem składowym i podstawową kategorią konstrukcyjną”. Ostatnimi laty wielu z nas zapomniało o tym; na nieszczęście wśród „zapominalskich” niemało było luminarzy kultury, a przynajmniej tych, którzy się za takich uważają.

Andrzej Tyszka podkreśla, że – jak ją nazywa – partytura wartości ma wpisane w siebie dwa bieguny czy rejestry: dodatni i ujemny. Mamy więc wartości i antywartości. „Każdej ‘szlachetności’ – wylicza autor – odpowiada jakaś ‘nikczemność’, każdej ‘rozkoszy’ – jakieś ‘cierpienie’, ‘wierności’ może zagrozić symetryczna względem niej ‘zdrada’ i ‘wiarołomność’, a ‘bezinteresowności’ przeciwstawia się ‘sprzedajność’”. I tak się właśnie działo i dzieje nadal, nie inaczej.

Nastąpiły jednak zmiany, i to niepokojące. Otóż, gdy prześledzimy tysiącletnie zmagania o kształt kultury polskiej, spostrzeżemy, że była to nieustanna walka po stronie dobra – przeciwko złu. Nie inaczej zbudowana została cywilizacja europejska, której imperatywem jest właśnie podążanie za dobrem i przeciwstawianie się złu bądź jego unikanie (jak ujął to święty Tomasz z Akwinu: „bonum est faciendum – malum vitandum”). I to jest właśnie myślenie aksjologiczne, objawiające się – czytamy – w „kodyfikacji prezentowanych cnót, dóbr i wartości, i do czytelnego zdefiniowania ich przeciwieństwa wobec zła”.

Kultura polska powstawała jako wariant wartości uniwersalnych, a te to nic innego, jak wartości chrześcijańskie. I dziś, w dwudziestym pierwszym stuleciu po narodzeniu Chrystusa nie tyle możemy, ile musimy przyznać, że to „afirmacja wartości i cnót stała się dla naszej kultury ‘drogą środka’, wybraną drogą Polaków ku ideałom uniwersalizmu”.

To, że kultura staje się terenem szczególnie ostrych napięć i konfliktów, jest oczywiste. Ścieranie postaw i poglądów przynosi zresztą, i to nierzadko, bardzo interesujące wyniki. Ale – i tu diagnoza profesora Tyszki wybrzmieć powinna z całą mocą – „ostry przechył w stronę nihilizmu i negatywizmu, immoralizmu, turpizmu i czarnych utopii – zabija kulturę jako zjawisko sprzyjające życiu, jako źródło sensu”.

„Aksjologia społeczna. Między PRL a IV RP” to praca niezwykle bogata, dotykająca wielu niesłychanie istotnych kwestii społecznych. Mamy w niej na przykład rozdział poświęcony bohaterom narodowym, w którym autor, jak najsłuszniej domagając się oddania sprawiedliwości postaciom przez historię potraktowanym wyjątkowo podle, jak generał Emil Fieldorf „Nil” czy rotmistrz Witold Pilecki, upomina się i o tych, którzy nie oddali życia za ojczyznę, ale to życie poświęcili dla niej. Jak przy takim deficycie pomnikowych postaci (po zrzuceniu z cokołów fałszywych proroków ery komunizmu) można było przeoczyć, jeszcze dziewiętnastowiecznego, gen. Dezyderego Chłapowskiego, który – gdy trzeba było bić się –  walczył bohatersko, kiedy zaś trzeba było odłożyć oręż – służył Polsce „na sposób cywilny, obywatelski, gospodarczy”. Zasługi jego są więc podwójne, ale pomnik ma jeden, to znaczy grobowiec w rodzinnym Rąbiniu.

Andrzej Tyszka – jakże krytycznie postrzegając swego czasu PRL, za co zapłacił internowaniem w stanie wojennym – uważnie przygląda się i nowej Polsce. I już w 2002 roku, a więc na kilka lat przed rządami koalicji PO-PSL, kiedy to afera goniła aferę, pytał: „Po co nam takie państwo? (…) Państwo, w którym rządzi cyniczna zmowa polityków beznadziejnie skłóconych z opozycją, oligarchia partyjnych nominatów – takie państwo nie zasługuje na przyzwolenie ani poparcie”.

A bez społecznego poparcia, bez poczucia narodowej racji stanu, Polska skazana jest na – tu padają mocne słowa – wyzysk i kolonizację. Będzie bowiem politycznie bezbronna. Cały ten wywód o relacjach Polaków ze swymi władzami kończy autor zapewnieniem, że – oczywiście – opowiada się za integracją z europejską wspólnotą rozumianą jako Ojczyzna Ojczyzn, lecz tylko wówczas, gdy „moja Ojczyzna będzie Rzecząpospolitą, państwem większości obywateli”.

Pasjonująca to książka. A poza wszystkimi jej, jakże znaczącymi, aspektami, przede wszystkim naukowymi, jest kolejnym dowodem na nieprzemijalną wartość znanego wiersza Zbigniewa Herberta „Kołatka”. Jak pamiętamy, „suchy poemat moralisty” podpowiada nam: „tak” lub „nie”. Andrzej Tyszka swoją „Aksjologią społeczną” pomaga dokonać wyboru.

Krzysztof Masłoń